
Jest w Lubinie pomnik wybitnego Polaka. Nie jest to jednak pomnik polityka, wojskowego czy artysty. To pomnik inżyniera i odkrywcy. No, nie tylko, bo wcześniej kroczył różnymi drogami, uczył się w seminarium duchownym, poznawał filozofię, muzykę, uczestniczył w kampanii wrześniowej, dostał się do niewoli, uciekł z niewoli, słowem miewał różne przygody. Ale pomnik ma za swoje odkrycia. Tym, co odkrył jest polska miedź. Złoża miedzi największe w Europie i jedne z największych na świecie.
Inżynier Jan Wyżykowski, bo wszak o nim tu mowa, stworzył podstawy tego, co funkcjonuje obecnie jako wielkie przedsiębiorstwo, właśnie o nazwie Polska Miedź. To już nie jest teraz firma lokalna, w Polsce, teraz firma działa jako międzynarodowy koncern, dla którego pracuje 100 tysięcy osób w różnych krajach. Międzynarodowy, ale polski.
Zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajani do tego, że to polskie firmy staja się własnością zagranicznego kapitału. To przypadek odwrotny: to polski kapitał stał się posiadaczem zagranicznych przedsiębiorstw. KGHM Polska Miedź S.A., bo tak się nazywa to przedsiębiorstwo, zyskało kapitał z polskiej miedzi, ale nie poprzestało na wydobyciu miedzi i niejako przy okazji stało się największym na świecie producentem srebra rafinowanego, a także produkuje wiele innych cennych metali, w tym także i złoto.
Innymi słowy KGHM Polska Miedź S.A. produkuje pieniądze, nie papierowe, nie elektroniczne, nie pieniądz fiducjalny, ale pieniądze prawdziwe, rzeczywiste, namacalne, jak kiedyś były: ze złota, srebra czy… miedzi.
Można sobie łatwo wyobrazić, że chętnych do przejęcia takiego producenta jest pełno na świecie. Czy uda się obronić Polską Miedź przed przejęciem przez… innych? Bo gdyby się nie udało, to pan inżynier Wyżykowski, gdziekolwiek by nie był, pewnie by się mocno wkurzył. I nie tylko on…